O autorze
Nigdy nie paliłem się do pisania bloga. Uważałem, że jeszcze nie do końca odnajduję się w internetowej rzeczywistości. Jednak kiedy zacząłem coraz częściej korzystać z sieci, odkryłem, że jest masę kwestii, o które pytają mnie zwykli ludzie. Kiedy więc dostałem propozycję od portalu, który tworzą tacy dziennikarze jak Tomasz Lis i Tomasz Machała, nie mogłem odmówić. Jestem głęboko przekonany, że najważniejsze rzeczy, dotyczące światowych przemian w XXI wieku, będą się odbywać w internecie.

Dlaczego w tych wyborach nie kryję emocji

Pewnie wielu z Państwa zaskoczyła moja emocjonalna aktywność w mediach społecznościowych w czasie kampanii wyborczej. Prawda, że polityka zagraniczna, którą się zwykle zajmuję, zmusza do wyważenia sądu i pewnego dystansu. Jednak przy wyborze prezydenta nie chciałem ukrywać swoich uczuć. Stawką jest bowiem przyszłość kraju na najbliższe lata w warunkach pogarszającej się sytuacji międzynarodowej. To moment,
w którym nie czas na eksperymenty i głosowania "po to, aby coś pokazać komuś". Za zły wybór możemy wkrótce słono zapłacić.



Rosja pokazała znowu swoją agresywną, imperialną twarz. Nie twierdzę, że grozi nam wojna. Raczej szantaż nią, aby osłabić europejskie poparcie dla wprowadzania rządów prawa i demokracji, czyli tzw. europejskich standardów na Ukrainie, w Gruzji i Mołdawii. W tej sprawie Kreml nie ustąpi, bo europeizacja Ukrainy śmiertelnie grozi systemowi autokratyczno - korupcyjnemu w Rosji. Cele Putina idą dalej. Chce osłabić rządy prawa w samej Unii Europejskiej po to, aby móc nielegalnie, acz bez konsekwencji prawnych zarabiać na firmach i konsumentach europejskich oraz by Europa nie przeszkadzała mu na terenie byłego Związku Sowieckiego.
W wojnie o narzucenie Europie swoich korupcyjnych standardów wytoczył wszystkie działa: przekupstwo rządów, firm i polityków, masową i oddziałującą na wyobraźnię wojnę propagandową w mediach tradycyjnych i w sieci, wreszcie zastraszenie sytych i ospałych społeczeństw europejskich wojną.

O tym jak skuteczny jest w tym Kreml świadczy przykład Carla Bildta, do niedawna ministra spraw zagranicznych Szwecji i ostrego krytyka Kremla, który teraz został kupiony przez bliskiego Putinowi rosyjskiego oligarchę Michaiła Fridmana i zaczął pracować jako doradca zarządu jego koncernu. Inne przykłady dotyczą byłego szefa Deutsche Banku, czy wielu ministrów rządów i komisarzy europejskich. Ostatnio Rosjanie wykorzystywali niektórych polskich polityków, szczęśliwie nieskutecznie, aby przejąć Azoty czy Lotos. Raport ABW za ubiegły rok pełen jest przykładów działań rosyjskiej agentury wpływu w naszym kraju. Piszę o tym, aby pokazać że mamy doczynienie z realnym problemem, a nie straszeniem kogokolwiek wyimaginowanym zagrożeniem. Na koniec bowiem polityka Kremla dotknie nas wszystkich: cen kupowanych przez nas rosyjskich surowców lub produktów, zakresu wolności wypowiedzi w mediach, swobody polskiej polityki zagranicznej i wewnętrznej. Putin chce wpływać na wszystkie te obszary także w Polsce.

Ten kontekst zagrożenia międzynarodowego buduje właściwe proporcje dla naszego niedzielnego głosowania. Chodzi o wybór prezydenta, który rozumie zagrożenie i jest w stanie kierować państwem, aby je zniwelować. Musimy w głębi naszego sumienia osądzić, czy jest nim człowiek doświadczony i jak pokazały ostatnie debaty pełen sił i energii, który walczył z dominacją Kremla w Polsce, wykazał się hartem podczas aresztowań i internowania, który wycofał wojsko polskie z Iraku i Afganistanu by broniło polskich granic, który jest autorem planu wielkiego dozbrojenia armii, który wreszcie skutecznie przeciwstawiał się izolacji Ukrainy wpychającej ją w kremlowskie łapska i budował koalicję z USA i wewnątrz Unii na rzecz obrony naszych wartości i interesów wobec Putina? Czy też, może wiarygodnie bronić naszych interesów adiunkt specjalizujący się w prawie administracyjnym, który nie tylko, że nie ma doświadczenia w polityce bezpieczeństwa, to jeszcze zupełnie jej nie czuje. Więcej, czy możemy powierzyć ster państwowy komuś, kto do czasu kampanii nie przedstawił nigdy samodzielnej opinii i nie był zmuszony do jej obrony?

Prezydent nie posiada szerszych kompetencji w zakresie polityki społecznej czy gospodarczej. Nie dziwię się, że obaj kandydaci o tym rozmawiali, bo takie było zapotrzebowanie wyborców. Prezydent jest przede wszystkim zwierzchnikiem sił zbrojnych i najwyższym przedstawicielem państwa na zewnątrz. W warunkach konfliktów wewnętrznych i niestałości rządów ma instrumenty stabilizujące państwo. Na jesieni są wybory parlamentarne. Nie wiemy jaki dadzą wynik. Czy uda się utworzyć mocny, większościowy rząd. W takim przypadku rola prezydenta rośnie. To on może przejąć ciężar obrony naszych interesów na arenie międzynarodowej. Wybieramy kandydata na funkcję, od której zależy nasze bezpieczeństwo w zmieniającej się niekorzystnie Europie. O wszelkich innych kwestiach zadecydujemy w wyborach parlamentarnych.

W tej kampanii dużo było odniesień do rodziny, także do dzieci kandydatów. Sam mam dwie córki. One powodują, że patrzę na wybory także przez pryzmat uczuć. Chcę by one i ich rówieśnicy byli bezpieczni. Dlatego nie będę się wahał i zagłosuję na Bronisława Komorowskiego.
Trwa ładowanie komentarzy...